Artykuł z miesięcznika "Listy" wyd.spec. 2007r. 

Mam 55 lat. Z wysokości pięćdziesiątego piątego szczebla drabiny lepiej widać ziemię i wszystko, co się na niej dzieje. A i do nieba jest bliżej. Jestem przedsiębiorcą, z wykształcenia - inżynierem. Mój świat opisują prawa fizyki, matematyczne wzory i rachunek prawdopodobieństwa. Na dodatek na bierzmowaniu obrałem za patrona Tomasza Apostoła, "niedowiarka". Mimo to od czterech lat zajmuję się cudami św. Jacka. Gdy ktoś pyta mnie: "Dlaczego?", odpowiadam: "Sam sobie nie umiem tego wyjaśnić. To nie zależy ode mnie".

 

schody Kilka lat temu znalazłem się na życiowym zakręcie. Mogłem stracić wszystko, co było mi bliskie. Zamiast załamać się i uciec, postanowiłem szukać ratunku u Boga. "Przypadkowo" trafiłem do kościoła pod wezwaniem św. Jacka w Słupsku, do którego prowadzą stopy wymalowane farbą na miejskim chodniku a na schodach pisze "Przechodniu wstąp do kościoła Bóg cię Kocha" Wstąpiłem. Tam, w konfesjonale, spotkałem księdza Ryszarda, który został moim spowiednikiem. On pierwszy opowiedział mi o św. Jacku. Nie wiedziałem, kim jest ten święty, ale poszedłem za radą spowiednika i zwróciłem się do niego w modlitwie. Zostałem wysłuchany.

matrix św. Jacka

Kilka miesięcy później pojechałem służbowo, na konferencję do Sandomierza. Organizatorzy spotkania zaproponowali zwiedzanie miasta. Przed jednym z kościołów, był to kościół pw. św. Jakuba, przewodnik pokazał nam lipy posadzone, podobno przez św. Jacka Odrowąża, korzeniami do góry. Nie weszliśmy wtedy do kościoła ponieważ odprawiano w nim Mszę Świętą. Śpieszyliśmy się na wieczorny bankiet, nie zaczekaliśmy więc na jej koniec. Do opowieści o lipach - jak to zwykle bywa na takich wycieczkach - nie przywiązywałem wagi. Dopiero po jakimś czasie zacząłem się zastanawiać, czy św. Jacek Odrowąż nie jest tym świętym, którego poznałem w trudnych dla mnie dniach. Zadzwoniłem do swojego spowiednika:
- Czy "nasz" św. Jacek to Jacek Odrowąź? - zapytałem
- Tak, to on - odpowiedział ksiądz Ryszard.- A co się stało?
- Jestem w Sandomierzu, widziałem jakieś Jackowe lipy. Skoro przy tym kościele opowiadają o św. Jacku to może warto tam wrócić i dopytać?
- To się dobrze składa, bo w naszym Słupsku toczy się dyskusja nad tym, kto ma zostać patronem miasta. Św. Jacek jest jednym z kandydatów, może znajdzie pan więcej informacji o nim.
Po latach okaże się, ze ten dialog był impulsem do powstania portalu

Zostawiłem kolegów i wróciłem do kościoła, w którym trwała waśnie Msza św. dla maturzystów. Dominikanin wygłaszał płomienne kazanie do młodzieży wypełniającej tłumnie kościół. To, co mówił i w jaki sposób mówił, zrobiło na mnie duże wrażenie. Po Mszy podszedłem do niego i zapytałem o św. Jacka. Dominikanin, który okazał się niewiele starszy od maturzystów, odpowiedział: - Św. Jacek? -Dobrze pan trafił. Jestem historykiem i zajmuję się hagiografią, mam sporo materiałów na jego temat. To nasz największy święty, w Polsce jednak mało znany. - Poprosiłem, by dał mi cokolwiek, chociażby obrazki przedstawiające Świętego. Gdy wrócił po kilkunastu minutach, w ręku miał obrazki i kilka kartek, wśród nich nuty z "Hymnem do św. Jacka". Obiecał, że przygotuje też dla mnie inne materiały, a wśród nich przekład żywota i opisu cudów św. Jacka ten, który dołączony był do wniosku o wyniesienie go na ołtarze. Nazajutrz rano odebrałem obiecane materiały o św. Jacku. Przy okazji dziękuję o. Tytusowi za to, że mu się chciało chcieć to zrobić.
Kiedy z zainteresowaniem przejrzałem wszystko, co dostałem, zauważyłem, że każde opracowanie zaczynało się mniej więcej tak: "Wielki święty, otoczony kultem przed wiekami, nie pozostawił po sobie materialnych śladów, nieliczne opracowania są rozproszone. W kraju nie miał szczęścia do historii, czczony jest bardziej za granicą niż u nas". Zacząłem szukać informacji o nim w Internecie. Tu było nieco lepiej, chociaż i tak niewiele udało mi się znaleźć. Jak sobie z tym poradzić, kiedy jest się inżynierem, a nie historykiem?Pamiętam co nieco matematyki, opanowałem jako tako komputer, więc przyszło mi do głowy, by zrobić macierz z wielu elementów, czyli matrix przez skalę czasu i wydarzeń, a następnie wstawić do przestrzeni wirtualnej, aby wchłonęła nowe dane. Młodzi wiedzą, co to znaczy. W praktyce oznaczało to stworzenie portalu, który zbierałby okruchy (bity) informacji o cudach dokonanych dzięki wstawiennictwu św. Jacka i udostępniałby zgromadzone informacje w nowoczesnej formie. Portal ten jest moim wotum dziękczynnym za wysłuchanie próśb złożonych w kościele pod wezwaniem św. Jacka.

Święty z gołębiem na głowie
Na początkowym etapie tworzenia portalu potrzebowałem ludzi, czasu i umiejętności, a nie miałem nic oprócz idei. Wszystko jednak samo się znajdowało. Najpierw ludzie: Maciek - specjalista od stron internetowych, i Iwona -.archeolog i historyk internetowy", z zawodu inżynier. W ich obecności również dopatruję się działania św. Jacka. Wierzę też, że sam św. Jacek naprowadza nas na zapomniane ślady swojej bezpośredniej i pośredniej obecności.
Nasz portal jest aktywny i otwarty na wszelkie informacje związane z kultem i osobą św. Jacka. Jeśli chodzi o znaczenie naukowe zebranych materiałów, to jest ono mniejsze, ponieważ dla mnie i moich przyjaciół ważniejsze jest poczucie obecności świętego w naszym życiu i ukazywanie jej światu. Na tworzonej przez nas stronie gościło już kilkadziesiąt tysięcy internautów z różnych krajów. Po tegorocznym spotkaniu młodzieży na lednickich polach odnotowaliśmy rekord: na stronie było obecnych jednocześnie 126 osób.
Z budową portalu o św. Jacku wiąże się dla mnie wiele wspomnień, które kłócą się z racjonalnym podejściem do świata. Będąc niedawno w Rzymie, poszukiwałem postaci Świętego wśród figur na kolumnadzie Berniniego. W różnych źródłach podawano, że gdzieś wśród panteonu świętych stoi i on, ale nigdzie nie znalazłem na ten temat szczegółowych informacji, które pomogłyby mi go odnaleźć. Stojąc z przyjaciółmi na środku Placu św. Piotra w centrum kręgu wyznaczonego przez kolumnadę, patrzyłem na oddalone postacie świętych umieszczone wysoko na attyce. Oślepiało mnie słońce. Kiedy tak zastanawiałem się, w jaki sposób wśród stu czterdziestu kilku postaci znaleźć naszego świętego, przyleciał gołąb i usiadł na głowie jednej z nich. Święty Jacek na Kolumnadzie Berniniego, plac św. Piotra, Rzym

- Jacek to ten, na którego głowie usiadł gołąb - oświadczyłem.
Znajomi nie dowierzali i patrzyli na mnie z politowaniem. Przyjrzeliśmy się dokładniej….
I rzeczywiście! Gołąb usiadł na głowie figury z atrybutami św. Jacka. Ktoś powiedział: - Dziękuję Ci, św. Jacku, że posłałeś nam gołębia, bo Zbyszek trzymałby nas tu na słońcu, nie wiadomo jak długo.

Zdjęcie św. Jacka z kolumnady Berniniego umieściliśmy na naszym portalu i w ten sposób  jako pierwsi wprowadziliśmy je do zasobów Internetu.

co dzisiaj mógłby powiedzieć św. Jacek?

Facet po pięćdziesiątce, który zakłada portal... To wyzwanie, zdawałoby się, ponad moje siły. Na co dzień jestem bardzo zajęty i nieustannie brakuje mi czasu. Gdy jednak nagle pojawia się jakiś impuls, wówczas odkładam wszystko na bok i idę za św. Jackiem, bo na publikację na stronie czeka jakiś artykuł lub wiadomość o spotkaniu z ludźmi czy miejscami ważnymi dla kultu świętego. Niektórzy, przyglądając się podejrzliwie moim działaniom, zadają mi nieśmiało pytanie: "Co z tego masz?". Odpowiadam: "To tajemnica". Mogę jedynie zapewnić, że na ekonomii życia ze św. Jackiem nie można stracić. Inni pytają mnie:

"Co może współczesnym powiedzieć święty, który żył 750 lat temu?".

Tym, którzy nie doznali jeszcze łaski wstawiennictwa św. Jacka, wyliczam to, czego się od niego nauczyłem.
-Po pierwsze, można wypełniać w życiu ważną misję, nie dążąc do godności, awansów czy materialnych korzyści. Mimo to można zostać dostrzeżonym i doczekać się uznania; w cichości zbudować autorytet i pozyskać szacunek ludzi.
-Po drugie, warto się poświęcać, aby stać się przykładem dla innych, nawet wtedy, gdy nagrodą może być tylko ludzka pamięć.
-Po trzecie, modlitwa, a nawet asceza, nie przeszkadzają w życiu aktywnym i wypełnionym pracą.
-Po czwarte, można podołać wykonywaniu wielu zadań i jednoczesnemu zaangażowaniu w wiele spraw wielkich i małych.
-Po piąte, trzeba zawsze szukać uczniów i być dumnym, jeśli przerastają mistrza.
-Po szóste, należy dostrzegać potrzeby innych i starać się zarówno o koronę dla króla, jak i pierogi dla głodnego.
-Po siódme, można robić rzeczy niemożliwe, potrzebna jest jedynie wiara. Modlitwa czyni cuda, a te są bardziej realne, niż myślimy.
-Po ósme, kiedy projektu, nad którym pracuję, nie z mojej winy nie udaje się zrealizować, staram się zachować z niego to, co najcenniejsze.
-Po dziewiąte, jeśli staram się coś zrobić, a pomimo to mi nie wychodzi, nie obwiniam się za to i próbuję zrobić coś innego.
-Po dziesiąte, sam niewiele mogę zrobić, z braćmi wszystko.
-Po jedenaste, modlę się zawsze, a szczególnie wtedy, kiedy od Pana Boga niczego nie potrzebuję.
-Po dwunaste... To miejsce pozostawiam do uzupełnienia innym, ale też sobie, kiedy jeszcze lepiej poznam mojego patrona.

Św. Jacek ponownie wyruszył na misję ewangelizacyjną w naszym neopogańskim świecie. Wezwał go na nią metropolita krakowski, arcybiskup Karol Wojtyła, w czasie ogólnopolskich uroczystości Milenium Chrztu Polski w diecezji opolskiej. Św. Jacek z papieżem Janem Pawłem II "przeszedł" przez lednicką bramę-rybę na rozpoczęcie trzeciego tysiąclecia.

W 750-lecie narodzenia dla nieba, został Jacek na tejże Lednicy patronem pokolenia JPII.
. Ja i moi przyjaciele, jako autorzy i administratorzy portalu www.jacek.iq.pl. jesteśmy przekonani, że najważniejszą umiejętnością w życiu człowieka jest modlitwa, dialog z Bogiem. Modlitwa kierowana do Chrystusa Miłosiernego jest lekarstwem dla duszy. Ludzie modlą się w różny sposób, niegdyś używali kołowrotków, teraz paciorków różańca, może przyszedł czas na komputer.

 Św. Jacku prowadź! ENTER

Zbigniew Borkowski. sierpień 2007 r.