15 sierpnia 1257 r. W Krakowie w swoim klasztorze umiera św. Jacek, mając nie więcej niż osiemdziesiąt jeden lat i nie mniej niż 57.

Około godziny dziewiątej w uroczystość Najświętszej Maryi Panny, w czterdzieści lat od powstania Zakonu Kaznodziejskiego, w trzydzieści pięć lat od przybycia jako dominikanin do Polski, zakończyła się ziemska misja Jackowa.

Na naszym portalu opisaliśmy cuda dokonane zaraz po śmierci i widzenia ludzi, które zostały spisane przez kronikarzy. Błogosławiona Siostra Bronisława, w dniu Jego śmierci, we śnie widziała św. Jacka prowadzonego do nieba przez Najświętszą Panienkę.

Odejście świętego Jacka tak oto opisano: "Gdy choroba się wzmagała, wezwał do siebie starszych braci i powiedział im: -"Bracia najdrożsi, gdy na wezwanie Boże jutro mam opuścić ten świat, pragnę pozostawić wam to, co usłyszałem z ust ojca naszego Dominika, żebyście byli pokorni, mieli wzajemną miłość i zachowali dobrowolne ubóstwo. Bo to jest testament wiecznego dziedzictwa"". Nazajutrz odmówił brewiarz i z największą skruchą przyjął sakramenty święte. W otoczeniu modlących się i płaczących braci, wzniósł ręce do nieba i ze łzami zaczął odmawiać psalm: "W Tobie Panie położyłem nadzieję". Gdy wypowiedział: "W ręce Twoje oddaję duszę moją" odszedł na wieczną misję do Królestwa Niebieskiego.