"Św. Jacek ewangelizuje Zambię" taki tytuł nadajemy korespondencji otrzymanej od Pani Bożeny Ptaś, współautorki portalu (dorobek autorki po wpisaniu nazwiska Ptaś w wyszukiwarce).  Jak to się stało, że św. Jacek zawędrował do Afryki, na kontynent będący dotąd "białą plamą" na jego mapie świata? Dowiecie się z opublikowanej poniżej korespondencji. Poszukajcie na google maps nowego znacznika tutaj


ks. grzegorz kaputO tym jak św. Jacek trafił do Afryki z ks. Grzegorzem Kaputem  – misjonarzem z Zambii rozmawia Bożena Ptaś

Bożena Ptaś: Jak to się stało, że św. Jacek - zwany Apostołem Północy - "zawędrował" na dalekie Południe?

Ks. Grzegorz Kaput: Św. Jacek, Apostoł Północy postanowił wziąć część odpowiedzialności za ewangelizację Zambii godząc się na to by, nie tyle zawędrować, co być przeniesionym na Czarny Ląd  przez swoich czcicieli.
Otóż, w jednej z naszych siedmiu stacji misyjnych (dojazdowych) zaczęliśmy budowę nowej kaplicy, gdyż dotychczasowa rozsypywała się na kawałki. Pieniądze, które udało nam się zdobyć na kaplicę z Ad gentes - organizacji pomagającej misjom - wystarczyły właściwie tylko na położenie fundamentów budynku. Nasuwało się pytanie: co dalej? Pewnego dnia ks. Wacław Stencel, z którym duszpasterzuję w parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Namalundu otrzymał maila od ks. Arkadiusza Noconia z zapytaniem, czy nie potrzebujemy pieniędzy na budowę kaplicy. Warunek był tylko jeden: aby nowa świątynia była pod wezwaniem św. Jacka. Osobiście nie widziałem żadnego problemu, chciałem jednak  zapytać tamtejszą wspólnotę, czy chcą mieć jako patrona dla nowego Domu Bożego i dla swojej społeczności św. Jacka z Polski. Mieszkańcy Turn Pike z entuzjazmem przyjęli tę propozycję, widząc w tym rękę Bożą. Dokonała się tam bowiem przedziwna wymiana. Patronem owej starej, sypiącej się kaplicy był św. Dominik, a teraz przychodzi jego duchowy syn - św. Jacek aby dalej prowadzić ludzi i wskazywać im swoją osobą drogę do świętości. Widzę w tym wydarzeniu jakąś tajemnicę (misterium), której znaczenie będziemy musieli powoli odkrywać ze wspólnotą  lokalną w Turn Pike.
Jako parafia, a szczególnie wspólnota stacji misyjnej Turn Pike jesteśmy bardzo wdzięczni ks. Arkadiuszowi za ofiarowanie nam środków materialnych, które zebrał jako prezent z okazji 25-lecia święceń kapłańskich. (Ks. Arkadiusz Nocoń pragnął wesprzeć finansowo budowę kaplicy pod wezwaniem św. Jacka w Kambodży, jednak ze względu na niespodziewane problemy z uzyskaniem pozwolenia na budowę misjonarze w Azji nie byli w stanie przyjąć wsparcia finansowego-wyjaśnienie B.P.). Zdjęcia z budowy kaplicy. Kliknij na nie a powiększą się.

1 fundament 2 fundament
3 mury 4 budowa


 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bożena Ptaś: W jaki sposób czciciele św. Jacka z różnych stron świata mogą wspomóc "Jackową misję" w Zambii?

Ks. Grzegorz Kaput: W tym miejscu chciałbym Panu Bogu z całego serca podziękować za ludzi, których stawia na mojej życiowej drodze. Wśród tych osób są ci, których znam i którzy mnie znają od lat, mam tu na myśli przede wszystkim moją rodzinę oraz przyjaciół i znajomych z rodzinnej Halemby. Są również ci, których wcześniej nie znałem, a Pan Bóg stawia ich teraz na mojej drodze. Kiedykolwiek przyjeżdżam na wakacje do Rudy Śląskiej, odczuwam wielkie wsparcie duchowe, ale i materialne od mieszkańców mojego rodzinnego miasta. Bardzo to sobie cenię i bardzo im dziękuję za to. Przed moim tegorocznym urlopem ks. Arkadiusz Nocoń prosił, bym skontaktował się z panem Aleksandrem Skolud, który również chciał coś dla naszej misji uczynić. Okazało się, że pan Aleksander jest szafarzem świeckim w parafii p.w. Św. Wawrzyńca i Św. Antoniego w Wirku. 2014-07-06 w domu 07 - powicenie obrazu w. jacka w kociele w. wawrzyca
Razem z panem Eugeniuszem Dudą postanowili ufundować obraz Św. Jacka. Malarzem był sam pan Duda, który w niedługim czasie ukończył piękny obraz św. Jacka trzymającego w jednej dłoni monstrancję, a w drugiej figurę Matki Bożej. Od razu pomyślałem, że dobrze będzie poświęcić ten obraz w Wireckiej parafii. Ks. Proboszcz Andrzej Nowara  przychylił się do mojej prośby - za co jestem mu wdzięczny i zaprosił mnie, abym w pierwszą lipcową niedzielę wygłosił kazania i zebrał ofiarę na misję, w której jestem proboszczem. Na Mszę św. została zaproszona mama ks. Arkadiusza Noconia, z której obecności bardzo się cieszyliśmy, a ks. Proboszcz uroczyście poświęcił obraz św. Jacka. Pragnę z całego serca podziękować ks. Andrzejowi Nowarze, panu Aleksandrowi Skoludowi z rodziną, oraz panu Eugeniuszowi Dudzie za wspaniały obraz, wsparcie misyjne i ogromną życzliwość. Obraz ze św. Jackiem został namalowany na płótnie i ma wymiary 100x80 cm. Po ukończeniu budowy nowej kaplicy dojazdowej w Turna Pike zostanie w niej zawieszony.
Odpowiadając zaś na pytanie: w jaki sposób czciciele św. Jacka z różnych stron świata mogą wspomóc "Jackową misję" w Zambii? Myślę, że mogą to uczynić przede wszystkim swoją modlitwą za naszą parafię, za wspólnotę w Turn Pike. Chętnie przyjmiemy również wszelkie obrazki, czy materiały o św. Jacku, byśmy mogli pogłębiać naszą wiedzę o tym wspaniałym świętym. Widziałbym też figurę Matki Bożej w kaplicy św. Jacka.
Byłoby wspaniale gdyby dzięki pomocy czcicieli świętego Jacka udało nam się zakupić dzwon noszący jego imię. Przydałyby się nam również jakieś solidne ławki do kaplicy i wszelkiego rodzaju materiały katechetyczne, takie jak: katechizmy, Pisma Święte. Materiały katechetyczne  w języku angielskim oraz w lokalnych dialektach mogą pomóc św. Jackowi i nam w ewangelizacji tutejszej ludności. Obiecuję, że co jakiś czas będę informował czcicieli Świętego ze Śląska o zaawansowaniu naszych prac związanych z budową kaplicy oraz z życia wspólnoty w Turn Pike. Jestem przekonany, że czciciele św. Jacka nie zostawią go samego bez pomocy na kontynencie Afrykańskim. Zachęcając czcicieli św. Jacka do pomocy wiernym w Turn Pike, jak i całej parafii w Namalundu, pragnę tylko nadmienić, że jest to miejsce rozwojowe. W Turn Pike gmina w ostatnim czasie rozpoczęła sprzedaż działek budowlanych. Spodziewamy się zatem większej ilości katolików w owym centrum. Na uwagę zasługuje też fakt, że w Namalundu, gdzie leży główna stacja misyjna, konstruowana jest dodatkowa elektrownia wodna, wykorzystująca wodę wypływającą z już istniejącej elektrowni. Obecnie buduje się tutaj kilkadziesiąt domów, a w przyszłości, czyli za parę lat mają pojawić się nowe osiedla dla pracowników obsługujących nową część elektrowni wodnej. Można powiedzieć, że po czasie pewnej stagnacji, miejsce, w którym znajduje się nasza misja oraz kaplica pod wezwaniem św. Jacka stają się miejscem rozwijającym się coraz bardziej dynamicznie.

Bożena Ptaś: Jak wygląda kościół i okolica, w której Ksiądz pracuje?

Ks. Grzegorz Kaput: Okolica, w której pracuję jest naprawdę malownicza. Miejsce, gdzie stoi kościół, probostwo i dom rekolekcyjny nazywa się Kafue Gorge. Gorge znaczy tyle co wąwóz. Jesteśmy otoczeni górami, a między nimi płynie rzeka Kafue, pięknie wkomponowując się w górską scenerię. Nasz dom znajduje się na wysokości 1200 metrów n.p.m, stoi na górze, a po prawej i lewej stronie zbocza mieszkają ludzie w osiedlach (kompandy). Teren, na którym zbudowana jest misja posiada ogromne znaczenie dla całej Zambii, gdyż znajduje się tutaj druga co do wielkości pod względem możliwości produkcji prądu elektrownia wodna w kraju. Zatem, jak łatwo się domyśleć, na dostawę prądu generalnie nie możemy narzekać, co należy do w afrykańskich warunkach do rzadkości. W Zambii ilość generowanego prądu jest wciąż niewystarczająca dla zapewnienia ciągłej jego dostawy do zakładów przemysłowych, kopalń i domostw. Zatem stosunkowo często wyłączana jest  elektryczność na całych osiedlach na pół dnia, a nawet i dłużej.
Wróćmy jednak do naszej misji, do której należy główna stacja, gdzie znajduje się kościół, probostwo, dwa budynki Domu Rekolekcyjnego, grota, amfiteatr i boisko wielofunkcyjne do gry w koszykówkę, siatkówkę i netbaal. Oprócz misji głównej mamy również tzw. stacje dojazdowe – jest ich siedem. Najdalej oddalona placówka od miejsca, w którym mieszkamy, to 65 km. To ciągle nie tak źle, patrząc na warunki zambijskie i na inne misje. Nasz piękny kościół został poświęcony w 2000 roku przez bpa. Diecezji Monze – Emilio Patriarchę, a wybudowany został przez lokalną społeczność. Jest to kościół pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego. Budowniczym i założycielem naszej misji był ks.dr Jan Kubisa pochodzący z diecezji Częstochowskiej. Jego marzeniem był Dom Rekolekcyjny dla młodzieży, gdzie można by prowadzić wszelkiego rodzaju rekolekcje oraz seminaria, warsztaty oferujące młodzieży formację duchową i intelektualną. Do ks. Jana Kubisa dołączył ks. Wacław Stencel. W  międzyczasie ks. Jan wyjechał z Zambii, a w 2004 roku Kościół posłał właśnie mnie na placówkę w Kafue Gorge, zwaną też Namalundu. Dziś, przyjeżdża do nas nie tylko młodzież, ale i dorośli, dzieci i to nie tylko katolicy, ale również wierni innych wyznań. Wszyscy  pragną duchowego wzrostu i zdobycia określonej wiedzy, przydatnej w życiu codziennym.

Bożena Ptaś: Czego od Świętego ze Śląska mogą nauczyć się mieszkańcy w tak odległym zakątku ziemi?

Ks. Grzegorz Kaput: Szczerze mówiąc, trudno jest mi w pełni odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ sam dopiero powoli odkrywam postać św. Jacka. Podzielę się jednak tym, co aktualnie postrzegam jako coś cennego i wartościowego, co do zaoferowania ma ludziom mieszkającym w naszym regionie święty Jacek. Pozwolę sobie nadmienić w wielkim skrócie, że ewangelizacja Zambii rozpoczęła się ponad 100 lat temu. Rozpoczęli ją Misjonarze Afryki, zwani też Ojcami Białymi, którzy przyszli z północy. W tamtym czasie na terenie północnej Zambii nie było jeszcze innych wyznań chrześcijańskich. Ojcowie Biali byli pierwszymi ewangelizatorami w Zambii (Rodezja Północna). Ewangelizacją południowej części dzisiejszej Zambii zajęli się Jezuici (SJ). W 1905 roku duchowi synowie Św. Ignacego zaczęli swoją działalność w Chikuni, a nieco później w Kasisi (niedaleko Lusaki). Na owych terenach byli już obecni protestanci, którzy rozwijali swoje struktury kościelne. Na dzień dzisiejszy na terenie południowej Zambii istnieje kilkadziesiąt różnych wyznań chrześcijańskich, wspólnot pentakostalnych oraz sekt. Trudno mi podać dokładną liczbę procentową katolików w naszej parafii, w naszej Diecezji, czy w Prowincji Południowej, na terenie której żyjemy. Szacuje się, że jest nas około 30%. Żyjemy zatem pomiędzy protestantami oraz wspólnotami pentekostalnymi, które oderwały się od Kościołów protestanckich. To sprawia, że naszym katolikom, którzy są w mniejszości trudno jest utrzymać nieskalaną tożsamość katolicką, w której ważne miejsce oprócz Słowa Bożego zajmują sakramenty, szczególnie Sakrament Eucharystii, oraz osoba Bożej Rodzicielki – Maryi. Takie jest tło, środowisko naszego życia. Wybiegnijmy teraz myślą w stronę św. Jacka.
Wiemy, że oprócz wydarzeń z jego życia świetnie udokumentowanych przez historyków znajdujemy również pewne opowieści ludowe, legendy. Jedna z nich mówi o tym, jak św. Jacek uciekając z Kijowa do ojczyzny, uratował monstrancję oraz figurę Matki Bożej. Jeśli nawet jest to tylko legenda, to przecież wiemy, że jest w niej dużo prawdy. Prawdą jest bowiem to, że św. Jacek miał wielkie nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu oraz był gorliwym czcicielem Matki Bożej.
Myślę zatem, że św. Jacek może wskazać katolikom mieszkającym w Zambii, w naszej parafii, żyjącym między niekatolikami, jak utrzymać, co więcej, jak rozwijać swoją tożsamość katolicką poprzez umiłowanie Eucharystii, Najświętszego Sakramentu, oraz przez oddawanie czci Najświętszej Maryi Pannie, Matce Chrystusa i Matce Kościoła.

 Bożena Ptaś:  Z czego Ksiądz cieszy się najbardziej, co jeszcze chciałby zrealizować?

Ks. Grzegorz Kaput: Najbardziej cieszę się z tego, że rośnie liczba parafian, którzy widzą obecność Jezusa w ich życiu, doświadczają Jego miłości i nie boją się publicznie o tym mówić. W zeszłym roku zorganizowaliśmy w parafii Noc Ewangelizacyjną. Pomogli nam ludzie spoza parafii, ale wciąż nie mogę zapomnieć świadectw naszych parafian o doświadczaniu Bożej miłości w ich codziennym życiu, czy też w ich konkretnych sytuacjach egzystencjalnych. Cieszę się, że w parafii są już ludzie dobrze uformowani, którzy pomagają mi w pracy ewangelizacyjnej. W bieżącym roku przygotowaliśmy w parafii piękne czuwanie przed kanonizacją Jana XXIII i Jana Pawła II. Trwaliśmy od 17.00 do 21.30 na słuchaniu Słowa Bożego, na wielbieniu Boga śpiewem i na dzieleniu się świadectwem o doświadczaniu Bożego miłosierdzia w naszym życiu. Ja jako kapłan przeczytałem tekst Ewangelii, podzieliłem się Słowem Bożym i grałem na instrumencie. Resztę zrobili świeccy. Oczywiście nasze przygotowanie do tego wydarzenia rozpoczęło się kilka tygodni wcześniej, we współpracy z Ruchem Odnowy w Duchu Świętym i z Grupą Ewangelizacyjną w parafii. W przygotowaniach wzięło też czynny udział wiele osób: młodzież, dzieci i chór.  To są moje największe radości jako kapłana i misjonarza. Ostatnio zagłębiam się w lekturę dokumentu zwanego Aparecida, którego nazwa pochodzi od miejsca w Brazylii gdzie odbyła się V Ogólna Konferencja Episkopatów Ameryki Łacińskiej i Karaibów.  W dokumencie tym odkrywam wiele podobieństw pomiędzy Ameryką Łacińską i Afryką. Nie wchodząc w szczegóły, w pełni zgadzam się ze stwierdzeniem użytym w owym dokumencie, że dzisiaj trzeba nam (chrześcijanom i katolikom) być uczniami i misjonarzami Jezusa Chrystusa. Tę rzeczywistość nazywam bardzo prosto: trzeba nam nie tylko czerpać z Kościoła, z jego bogactwa, czyli być odbiorcami,  ale musimy również dawać, znaleźć swoje miejsce w Kościele, by ewangelizować, powinniśmy być dawcami. Wciąż jeszcze wielu katolików w Namalundu to ci, którzy biorą, którzy przychodzą do kościoła z nastawieniem "teraz mnie baw", nie wspominając o tych, którzy w życiu Kościoła są nieobecni. Nie ma ich na Mszy Świętej, nie ma ich na spotkaniach wspólnot podstawowych (Small Christian Communities), nie ma ich również na spotkaniach grup parafialnych. Ci, którzy już dziś żyją na co dzień Chrystusem muszą dotrzeć z Dobrą Nowiną do tych, którzy może słyszeli o niej, ale jej nie doświadczyli w swoim życiu. Dopiero kiedy tej Dobrej Nowiny - Jezusa doświadczą, wtedy staną się również ewangelizatorami. Moim marzeniem jest, aby parafia stała się dla każdego parafianina rodziną. Wizja Kościoła, parafii jako rodziny, która została przedstawiona na I Synodzie Biskupów Afryki w Rzymie w roku 1995 wciąż mnie zachwyca i w tym kierunku  chcę prowadzić parafian. Proszę Pana, aby mi w tym pobłogosławił, by naszą parafię prowadził, abyśmy stawali się rodziną ewangelizującą siebie wzajemnie i tych, którzy do Chrystusa jeszcze nie należą.   
   
Bożena Ptaś:  Bardzo dziękuję za tę wyjątkową rozmowę. Życzę Księdzu wielu sił potrzebnych do pracy na misji oraz nieustającej opieki Matki Bożej. Mam nadzieję, że św. Jacek całą wspólnotę w Namaludu będzie zapalał do rzeczy wielkich.

List do Portalu:
Z radością przekazuję treść wywiadu z ks. Grzegorzem Kaputem-misjonarzem w Zambii.
Mam nadzieję, że sympatycy św. Jacka skupieni wokół portalu potraktują wywiad jako zaproszenie do współpracy
na rzecz Jackowej misji w Afryce

Moc Hiacyntoserdeczności dla Pana i wszystkich Jackopozytywnych
Bożena Ptaś

PS.
W imieniu Portalu dziękuję Pani Bożenie, ks. dr Arkadiuszowi Noconiowi, ks. Grzegorzowi Kaputowi,.
Bóg zapłać.
Afryka nie jest już "białą plamą" na Jackowej mapie świata o czym niniejszym z radością powiadamiamy!

Zbigniew Borkowski